Łobez 29.04.2006 r. Pierwszy etap Pucharu Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych.
Leszek Paradowski
Wszystkie prognozy pogody przewidywały na ten dzień ulewne deszcze, więc psychicznie byłem nastawiony na jazdę w tych trudnych warunkach. Na szczęście i tym razem prognoza się nie sprawdziła, maraton odbył się bez kropli deszczu. Wystartowałem w trzeciej grupie, gdzie prawie wszyscy zadeklarowali dystans 330 km, tylko Daniel, Adam i ja jechaliśmy na dystansie 110 km. Już od pierwszych kilometrów było wiadomo, kto w tej grupie będzie najmocniej pracował. Przed pierwszym punktem kontrolnym Daniel “złapał gumę” i musiał opuścić naszą grupę. Po około 10 kilometrach zauważyłem, że moja kierownica jest luźna i opuszcza się w dół, o dokręceniu śrubek nie było mowy, gdyż wiedziałem, że przez pierwsze okrążenie wszyscy przejadą bez żadnego postoju. Jechałem, więc tak, co chwilę obracając kierownicę ku górze…
Próbowałem oderwać się od, jak dla mnie, za dużej grupy, ale zbyt mała ilość osób była zainteresowana ucieczką, więc postanowiłem spokojnie dojechać do mety i wtedy właśnie “przespałem” moment, gdy na ostatnim punkcie kontrolnym niepozornie odjechało kilku zawodników, jak się później okazało, najlepszych tego maratonu. Gdy się zorientowałem, było już za późno i nie udało mi się ich dogonić. Do mety dojechałem w dużej, chyba dwudziestoosobowej grupie, gdyż dołączyło do nas kilku zawodników z grup, które wystartowały przed nami. Na mecie jeszcze nieudany finisz i Adam Dybowski wyprzedził mnie o jedną sekundę. Te fakty chyba same mówią za siebie, że nie mogę być do końca zadowolony ze swojego startu. Były to nowe doświadczenia, z których, mam nadzieję, wyciągnę odpowiednie wnioski:-)
Dystans 110 km. Czas przejazdu 3:10:02. Średnia prędkość 34,7 km/h. 3 miejsce w swojej kategorii wiekowej. Podziękowania dla Adama Litarowicza za udostępnienie fotek.
Popularity: 22% [?]
Autor: Gregory Wpisano: 30 listopad 2006
Kategorie: PucharPolski, relacje | 1 komentarz »
Gorzów Wielkopolski 03.06.2006 r. V Gorzowski Maraton Rowerowy - Puchar Polski.
Leszek Paradowski
Grupa, w której startowałem była ostatnią jaka wyruszyła na trasę maratonu, a raczej wyścigu, bo tym razem wybrałem dystans 71 km. Już po przejechaniu pierwszych kilometrów zostało nas pięciu, czyli jak dla mnie - akurat. Tempo było dosyć ostre, współpraca układała się dobrze, poza kilkoma przypadkami, gdzie dwaj kolesie po moich zmianach próbowali mnie bezskutecznie zgubić. Na trasie kilka osób próbowało się z nami zabrać, ale po jakimś czasie nie wytrzymywali tempa i zostawali w tyle. Do mety dojechaliśmy prawie wszyscy w jednej grupie. Na mecie okazało się, że zrobiłem sobie prezent imieninowy w postaci zwycięstwa:-) Oczywiście, byłem bardzo zadowolony, ale wiedziałem, że mogłem mieć jeszcze lepszy czas, gdyby nie to nasze “czarowanie” na ostatnich kilometrach:-)
Dzięki za wspólną jazdę dla Adama Dybowskiego, który dzielnie dotrzymywał nam koła na “góralu”, młodego Jarka Szczypka oraz kolesi: Darka Wróbla i Marka Walendzika za te dodatkowe emocje:-)
Dystans 71 km. Czas przejazdu 1:57:10. Średnia prędość 36,6 km/h. 1 Miejsce w swojej kategorii wiekowej.
Popularity: 18% [?]
Autor: Gregory Wpisano: 30 listopad 2006
Kategorie: PucharPolski, relacje | 1 komentarz »
Gryfice 05.08.2006 r. Gryfland Supermaraton Rowerowy - Puchar Polski.
Leszek Paradowski
To był typowo wodny maraton. Prognozy zapowiadały ciągłe opady deszczu, ale ja miałem nadzieję, że może i tym razem synoptycy się pomylą:-), niestety teraz, to ja się pomyliłem. W momencie startu mojej grupy na chwilę się rozpogodziło chyba po to, by nas zachęcić do jazdy:-) Na wyjeździe z Gryfic zgubiłem bidon, czyli znowu po raz kolejny czekało mnie wyzwanie.
Perspektywa przejechania 115 km bez napoju nie napawała mnie optymizmem. W tym momencie wolałem, żeby zaczęło padać i długo nie musiałem czekać. Od 10 kilometra do mety deszcz już nas nie opuszczał, przez większą część był nawet ulewny. W okolicach Trzebiatowa Sebastian Kabaciński podał mi swój bidon, za co jestem mu bardzo wdzięczny W połowie trasy zatrzymaliśmy się w punkcie żywieniowym i tam mogłem się już zaopatrzyć w wodę.
Jeżeli chodzi o samą jazdę podczas tego maratonu, to do Trzebiatowa jechałem w kilkuosobowej grupie, tempo było dosyć duże, ale wiedziałem, że może, to nie wystarczyć na podium. Dopiero, gdy dogoniła nas grupa 8, czyli ta, która startowała za nami, jazda nabrała miana prawdziwego wyścigu i czasami musiałem dawać z siebie wszystko, żeby nie zostać w tyle. Pod koniec pierwszej pętli dogoniliśmy grupę długodystansowców, czyli Adama Litarowicza, Daniela Śmieję i kilku innych kolegów, ale oni musieli oszczędzać siły na jeszcze jedno okrążenie, więc do mety dojechaliśmy w pięcioosobowej grupie. Bardzo byłem zadowolony z czasu jaki osiągnąłem na mecie:-)
Dystans 115 km. Czas przejazdu 3:01:00. 2 Miejsce w swojej kategorii wiekowej.
Strona organizatora
Tekst pochodzi ze strony Leszka
Popularity: 15% [?]
Autor: Gregory Wpisano: 30 listopad 2006
Kategorie: PucharPolski, relacje | bez komentarzy »