Wy艣cig Kolarski IMAGIS TOUR 2007
WY艣CIG KOLARSKI IMAGIS TOUR 2007
艢winouj艣cie- Ustrzyki G贸rne 1008km.
艢winouj艣cie 25.08.2007 godzina 7:30 przeprawiamy si臋 promem w miejsce startu wy艣cigu. Na twarzach wszystkich uczestnik贸w wida膰 podekscytowanie. Kilka minut przed 8:00 ustawiamy si臋 na rampie promu i czynimy ostatnie przygotowania do startu: sprawdzenie ci艣nienia w oponach, wpinanie i wypinanie blok贸w itp. Zbli偶a si臋 8:00 armata wykierowana w stron臋 morza, prezydent miasta odpala- i nagle wielki wybuch! Zaczynaj膮 wy膰 syreny ze statku, co daje sygna艂 startu Ultramaratonu Imagis Tour 2007.
Trasa wiedzie ze 艢winouj艣cia do Ustrzyk G贸rnych. 艁膮cznie do przejechania jest 1008km w maksimum 72 godziny.
Mam numer 16. Pierwszy odcinek do Wolina jedziemy ca艂膮 grup膮 nikt si臋 nie wychyla. Po drodze fotoreporterzy robi膮 nam zdj臋cia.

Wiatr sprzyja, pogoda wymarzona.Mijamy nast臋pne miejscowo艣ci: Golczewo, P艂oty.
Czujnie pilnuj臋 przodu peletonu nie daj膮c si臋 zaskoczy膰 nag艂ym urwaniem.
Wje偶d偶amy do Reska. Ustawi艂em si臋 w 艣rodku grupy. Droga przez miejscowo艣膰 zaczyna wznosi膰 si臋 pod g贸rk臋 nagle widz臋 jak 7 os贸b z przodu odrywa si臋 i dystans ro艣nie. Wyskakuj臋 na bok i szybko pokonuj臋 dziel膮ce nas metry, g贸rka si臋 ko艅czy, jeszcze przejazd przez tory, ogl膮dam si臋 za siebie, a reszta ma strat臋 jakie艣 300 metr贸w.
W ucieczce kr臋cimy mocniej- dystans si臋 zwi臋ksza. Do 艁obza na 1 punkt kontrolny doje偶d偶amy w osiem os贸b. Zabieramy GPS, prowiant i ruszamy dalej. Jedziemy teraz do Drawska Pomorskiego. Droga ta jest mi znana ze wcze艣niejszego maratonu.
Nast臋pnie niezwykle malownicza trasa wiedzie nas przez g贸rki do Kalisza Pomorskiego.
Wje偶d偶amy na krajow膮 10-tk臋 i peda艂ujemy przez Miros艂awiec, Wa艂cz, Pi艂臋, Wyrzysk, Nak艂o nad Noteci膮, a偶 pod Bydgoszcz. Jedziemy dw贸jkami daj膮c r贸wne zmiany. 艢rednia nie spada poni偶ej 34 km/h. Kilkana艣cie kilometr贸w przed Bydgoszcz膮 tempa nie wytrzymuje najpierw Krzy艣, z kt贸rym si臋 wy艣mienicie jecha艂o, a zaraz potem Kamil. Obaj Panowie jechali na rowerach z oponami 26鈥.
Doje偶d偶amy ju偶 w 6 os贸b do 1 du偶ego punktu kontrolnego, gdzie stoj膮 nasze baga偶e.
W zaje藕dzie mo偶emy zje艣膰 ile i co chcemy. Niestety przygotowane by艂y na 鈥瀓u偶鈥 ziemniaczki, schabowy i udko. Wi臋c czekamy na pierogi. No i czekamy i czekamy dobre 30 minut. Po posi艂ku ubieramy si臋 cieplej. Zak艂adam nogawki i r臋kawki, u偶yczone przez Bogusia z Krakowa i peda艂ujemy przy zachodz膮cym nam za plecami s艂o艅cem w kierunku Torunia. Zapada noc w艂膮czamy 艣wiat艂a.
Dowiadujemy si臋 z wozu technicznego, 偶e goni nas Daniel 艢. Na punktach prawie si臋 nie zatrzymuje bierze tylko banana, bu艂k臋, wod臋 i batona i jedzie dalej. Nam jedzie si臋 super. Pasy 艣wiec膮 jak w dzie艅, samochody o艣wietlaj膮 drog臋. Zero problem贸w z ciemno艣ci膮. Dziewczyny z woz贸w technicznych maj膮 CB radio porozumiewaj膮 si臋 z TIRAMI pytaj膮c ich czy widzieli gdzie艣 kolarzy. Du偶o to da艂o, bo kierowcy byli 艣wiadomi o imprezie i nie spychali nas tak do row贸w. Niestety obcokrajowcy grzeczni nie byli. Jad膮c 35 km/h, daj臋 zmian臋, nagle widz臋 jak nie wi臋cej ni偶 30cm po mojej lewej znajduje si臋 naczepa tira i ju偶 czuje p臋d k贸艂. Szybkie hamowanie, na szcz臋艣cie ch艂opaki nie wpadli na mnie.
Mijamy nast臋pne miejscowo艣ci i doje偶d偶amy do W艂oc艂awka. Jest po 22-giej. Na stacji benzynowej na punkcie kontrolnym witaj膮 nas zaprzyja藕nieni marato艅czycy z tego miasta. Ch艂opaki z wozu technicznego zrobili nam kanapki i herbatk臋. Od razu cieplej na 偶o艂膮dku. Daniel coraz bli偶ej- 15-20 minut straty.

Ruszamy dalej. Coraz p贸藕niej, ale spa膰 mi si臋 jeszcze nie chce. Daj臋 mocne zmiany.
Przy wje藕dzie do Kowal- robi si臋 weso艂o w grupie. Na ulicach ju偶 pusto, jedziemy ca艂膮 drog膮. Nast臋pnie mijamy Sochaczew, 呕yrard贸w i doje偶d偶amy do Gr贸jca. Tu powoli si臋 rozwidnia. Ruch wyra藕nie si臋 wzmaga.
Z pierwszymi promieniami s艂o艅ca dopada nas kryzys. Jedziemy nie szybciej ni偶 25 km/h. Byle do Radomia, bo tam ma by膰 du偶y punkt kontrolny, gdzie mo偶emy si臋 naje艣膰. Mijamy Radom, niestety nie odnale藕li艣my tego miejsca. Jedziemy wi臋c dalej do I艂偶y, gdzie r贸wnie偶 ma by膰 du偶y punkt kontrolny. Na szcz臋艣cie odnajdujemy go.
Zamawiamy spaghetti, przebieramy si臋, czuj臋 zm臋czenie. Patrz臋 na licznik 700km 艣rednia pr臋dko艣膰 z samej jazdy 32,1km/h.
Siadamy na rower i jedziemy dalej. Tempo si臋 o偶ywia. Zaczynaj膮 si臋 g贸rki i to wcale nie ma艂e. Doje偶d偶amy do Opatowa przeprowadzamy rower przez drog臋 w remoncie i znowu pod g贸rk臋. Trzy osoby: Grzesiek, Wojtek i Stefan jad膮 my: Bogu艣 ja i Jurek zwolnili艣my. Nie dochodzimy do nich. Postanawiamy jecha膰 troch臋 wolniej.
Doje偶d偶amy do 艁oniowa.
Patrz臋, a tu wybiega moja rodzina z transparentem KOWAL GO! Kibicuj膮!!! Jak mnie to o偶ywi艂o i obudzi艂o!

100 km do Rzeszowa by艂o dla mnie mordercze, w Kolbuszowej kolana i nadgarstki ju偶 mnie strasznie bola艂y.
Jurkowi i Bogusiowi powiedzia艂em, 偶eby jechali sami, a ja si臋 jako艣 sam docz艂api臋, bo b贸l ju偶 by艂 nie do wytrzymania. Na szcz臋艣cie by艂 punkt kontrolny i dziewczyny da艂y mi 2 nurofeny. Przez jakie艣 50-60 km jecha艂em z ty艂u ch艂opaki sami dawali zmiany, ja ju偶 nie by艂em w stanie.
Min臋li艣my Rzesz贸w. Jedziemy w kierunku Sanoka. Zaczynaj膮 si臋 g贸ry, podjazdy robi膮 swoje- budz膮 mnie z odr臋twienia. Noga pod g贸rki zaczyna coraz lepiej 鈥瀙odawa膰鈥. Daniel ma ju偶 ponad godzin臋 straty- wi臋c spokojnie.
W Sanoku zaczyna zapada膰 zmrok. Robi si臋 coraz ch艂odniej. W Lesku ubieramy si臋 na d艂ugo. Sztywnych g贸rek ci tu dostatek, wiec nas to rozgrzewa.
Noc膮 doje偶d偶amy do Ustrzyk Dolnych, patrzymy na zegarek, do mety jeszcze 48 km. Ze zdziwieniem widzimy, 偶e jest szansa zd膮偶y膰 przez p贸艂noc膮 i zmie艣ci膰 si臋 poni偶ej 40 godzin. Przed nami 15 km 鈥瀞ztywnego鈥 podjazdu pod prze艂臋cz 呕艂obek i Czarn膮. Ju偶 nikt z nas nie patrzy na b贸l kolan, jedziemy na maksimum mo偶liwo艣ci, wszyscy daj膮 z siebie wszystko. Noc by艂a pi臋kna. Ksi臋偶yc o艣wietla艂 dobrze drog臋, temperatura oscylowa艂a w okolicach 3 stopni. Na prze艂臋czy 呕艂obek ukaza艂 si臋 urzekaj膮cy widok. Bieszczady, nad nimi ksi臋偶yc w pe艂ni , poni偶ej pojedyncze wierzcho艂ki g贸r wynurzone z morza mgie艂. Na zjazdach nie widzia艂em dobrze szosy, wi臋c o艣wietla艂em sobie odblaski Jurka i jecha艂em za nim. Tu偶 przed met膮 jeszcze dwie sarny wyskoczy艂y na drog臋. Ostatnie kilometry wyd艂u偶a艂y si臋 w niesko艅czono艣膰. Licznik przesta艂 pokazywa膰 mi 艣redni膮 pr臋dko艣膰. Jeszcze ostatnie podjazdy i ju偶 wida膰 tablic臋 Ustrzyki G贸rne. Ogromna rado艣膰 opanowa艂a mnie.
Dojechali艣my o 23:23. Uda艂o si臋! Czas 39:23 i 3 wynik. Szcz臋艣cie jest tym wi臋ksze, 偶e jako pierwsza osoba z Wroc艂awia pokona艂em ten dystans.
W dniu zako艅czenia dostali艣my pami膮tkowe medale i pi臋kn膮 tabliczk臋 do powieszenia na 艣cian臋. Do tego koszulka i spodenki kolarskie z imieniem, nazwiskiem i czasem przejechania dystansu- rarytas!
Dzi臋kuj臋 wszystkim za dopingowanie.
O wy艣cigu Imagis Tour: Imagis
Grzegorz Kowal (grigori)
Popularity: 13% [?]
Autor: Gregory Wpisano: 12 stycze艅 2008
Kategorie: Imagis, relacje | bez komentarzy »


