czyli relacja ze Spreewald Marathon 2006
Ania W.
Dla mnie to by艂 pierwszy w 偶yciu start na rowerze szosowym. Trasa og贸lnie do艣膰 plaska, asfalt w wi臋kszo艣ci bardzo g艂adki, chocia偶 zdarza艂y si臋 turbulencje - zw艂aszcza za sprawa kilku odcink贸w po kostce brukowej. Widoki przyjemne, ale nie powalaj膮ce. Og贸lne wra偶enie? Masa b艂臋d贸w i dwa najwa偶niejsze do艣wiadczenia. Po pierwsze nigdy, przenigdy nie sp贸藕nia膰 si臋 na start; po drugie, jak nie jedziesz w grupie, to ledwo jedziesz
Jest nad czym pracowa膰!
Podczas gdy nasi koledzy z teamu INTERSPORT AZS PWr ,,bawili si臋” w Chodzie偶y na Langu i w Czechach na maratonie MTB, Gregory i ja postanowili艣my sprawdzi膰 jak zapowiada si臋 sezon szosowy. Wybrali艣my si臋 w tym celu na Spreewald Marathon do Niemiec - coroczne 艣wi臋to marato艅czyk贸w (pi膮tek kajaki, sobota kolarstwo i rolki, a w niedziele biegi). Jest to do艣膰 specyficzna impreza g艂贸wnie dlatego, 偶e nie ma 偶adnej klasyfikacji ani pomiaru czasu, a udzia艂 bior膮 kolarze wszelkiej ma艣ci, pocz膮wszy od zawodnik贸w, przez zaawansowanych turyst贸w kolarzy ko艅cz膮c na niedzielnych rowerzystach.
Grzegorz wystartowa艂 na najd艂u偶szym kolarskim dystansie 200 km ju偶 o 7 rano. Aura raczej ma艂o przyjemna, co prawda nie pada艂o, ale by艂o zimno i wilgotno. Na dystans 110 km zdecydowa艂am si臋 ju偶 tydzie艅 wcze艣niej, ale jak zobaczy艂am przy rejestracji do dystansu 150 km znajomych Polak贸w z Barlinka i Gorzowa, to chwile si臋 艂ama艂am czy nie zmieni膰 postanowienia. Jednak zwyci臋偶y艂 rozs膮dek. W ko艅cu dopiero od 艢wi膮t Wielkanocnych je偶d偶臋 na rowerze szosowym - Kross Venom Atrox - i nie przyzwyczai艂am si臋 jeszcze do innej ni偶 na g贸ralu pozycji. Plecy bol膮 ju偶 po 3h w siodle. Dystans 150 km wystartowa艂 o 8:00, a 110 o 9:00.
W ostatniej chwili zorientowa艂am si臋, 偶e ci艣nienie w tylnej oponie mi spad艂o, wiec pojecha艂am to poprawi膰, ale niestety i tak sp贸藕ni艂am si臋 5 minut na start. Na moje szcz臋艣cie sp贸藕ni艂 si臋 te偶 pewien Niemiec, z kt贸rym przejecha艂am prawie cala tras臋. Od pocz膮tku narzuci艂 tempo 36-38 km/h i jechali艣my tak mijaj膮c maruder贸w. Doskakiwali艣my do grupy, chwila odpoczynku i dalej w pogo艅 za czo艂贸wk膮. Na bufetach zatrzymywali艣my si臋 tylko na chwilk臋, 偶eby potwierdzi膰 swoj膮 obecno艣膰 na punktach i gnali艣my dalej doganiaj膮c kolejne grupy. Po 60 km by艂o ju偶 ci臋偶ko, bo przed nami by艂a grupa, kt贸ra sz艂a naprawd臋 ostro, za bufetem mieli tylko 50 m przewagi, ale strat臋 t膮 odrabiali艣my przez kolejne 5 km. Wiatr, kt贸ry pocz膮tkowo nie by艂 a偶 taki straszny zacz膮艂 si臋 wzmaga膰, na prowadzeniu coraz cz臋艣ciej by艂y zmiany, no i na 95 km pope艂ni艂am fatalny b艂膮d. M贸j partner z trasy postanowi艂 uciec, a ja pogna艂am za nim i to kosztowa艂o nas niestety sporo energii, a grupa szybko nas dogoni艂a i zwia艂a. Oj, kryzys by艂 w tym momencie straszny, przez kolejne 5 km turla艂am si臋 tempem 28 km/h - byle do przodu.
Z opresji wyratowa艂a mnie nadje偶d偶aj膮ca czo艂owa grupa z dystansu 200 km w kt贸rej znajdowa艂 si臋 Gregory. Wiedzia艂am, 偶e jak nie za艂api臋 si臋 z nimi, to b臋d臋 si臋 tak czo艂ga膰 do samego ko艅ca i ostatnim wysi艂kiem podpeda艂owa艂am do nich. Trzyma艂am si臋 przez kolejne 10 km, dogonili艣my grup臋, kt贸ra mi uciek艂a i maj膮c 110 km na liczniku zacz臋艂am si臋 nerwowo rozgl膮da膰 za meta. Ale mety nie by艂o, chwila nieuwagi, a grupa odesz艂a i pozosta艂o mi 10 km samotnej walki pod wiatr po walach a偶 do mety. Powoli to szlo, ale i tak uda艂o si臋 min膮膰 jeszcze kilku niedobitk贸w, kt贸rzy s艂abo radzili sobie z mostkami na walach. Ostatni mostek przed sam膮 met膮 to by艂a niespodzianka ze schodami, przemkn臋艂a my艣l, 偶eby zjecha膰, ale jednak szos贸wki troch臋 szkoda
Na mecie odpoczywa艂 ju偶 zwyci臋ski Gregory ze z艂otym ,,og贸rem” na szyi i ja te偶 dosta艂am swojego - br膮zowego. Rozgl膮da艂am si臋 za innymi dziewczynami na mecie, ale nie by艂o 偶adnej z 偶贸艂tym numerem (ka偶dy dystans mia艂 sw贸j kolor numeru).
Dane z licznika:
Dystans: 120,3 km
Pr臋dko艣膰 maksymalna: 43 km/h
Pr臋dko艣膰 艣rednia: 33 km/h (do 110 km 34,1 km/h)
Czas: 3h38′
Popularity: 26% [?]